Popularity: 1% [Wg wyświetleń]
Popularity: 26% [Wg wyświetleń]
Popularity: 1% [Wg wyświetleń]
Popularity: 26% [Wg wyświetleń]
by MK12.
Częściowo parodia klasycznych programów o historii, z obowiązkowym gadułą w roli głównej, częściowo doskonale zrobiona animacja, częściowo genialna zabawa dwoma wielkimi mitami - kowbojów i astronautów oraz próba pokazania odwiecznego konfliktu między tymi grupami.
Całościowo - 30 minutowa rewelacja, która tkwiąc mocno w postmodernistycznych zabawach treścią i formą odsłania parę mniej znanych prawd na temat kontynentu po lewej.
Film doceniony na parunastu festiwalach, dopuszczony do oficjalnej selekcji na zeszłorocznym Sundance Film Festival i zgarniający nagrody, gdzie tylko się da.
History of America
Popularity: 1% [Wg wyświetleń]
Popularity: 37% [Wg wyświetleń]
Ryzykowna wrzuta, ale dawno nie pisałem o serialach, bo się wkręciłem w tasiemce, typu Weeds (sezon 4 miażdży totalnie) albo tanie produkcje pokroju The Kill Point, o których można jedynie napisać, że fajne są.
Cape Wrath aka Meadowlands (ten tytuł obowiązuje na torrentach)
Teoretycznie następny serial o suburbiach zamieszkałych przez nietypowa klasę średnia - trochę skojarzeń z Desperate Housewifes, trochę z Twin Pekasem, tylko tym razem zupełnie bez elementów komicznych i po brytyjsku. Punkt wyjścia jest dobry - rodzina umieszczona w programie ochrony świadków, zostaje przeniesiona do dość ponurej, odizolowanej angielskiej wiochy. Która to wiochę zamieszkują postacie przedziwne - 150 kilowa modelka i jej matka szukająca tanich erotycznych dreszczy, obłąkany mechanik, lubiący wkładać siusiaka w buzie przygodnie napotkanym dziewczętom, paranoiczny detektyw, ceniący sobie siłowe aspekty prawa oraz całkiem spory zbiór pobocznych popaprańców.
Trajlerek
Zabawa zaczyna się w chwili, gdy rodzinka odkrywa, że opuszczenie Meadowlands wcale nie będzie takie proste. Co w serialu rusza najbardziej […]
Popularity: 39% [Wg wyświetleń]
Popularity: 2% [Wg wyświetleń]
Popularity: 39% [Wg wyświetleń]
po kilkunastogodzinnym maratonie z klawiaturą do tego stopnia, że bawią mnie nawet takie idiotyzmy:
See more funny videos and funny pictures at CollegeHumor.
A w perspektywie dwa tygodnie roboty nad tekstami o zdrowej żywności i cholesterolu. The world bring me so much fun…
I nawet świat się dziś nie skończył, mimo, że mu wymyśliłem epitafium:
The universe - born in big bang, died with hard-on
Na pocieszenie mam jedynie najnowszą płytę, pana co u nas musiałby żyć z imieniem Kizia. I to dobre pocieszenie jest. O - takie:
Keziah Jones - Beautiful Emilie
A żeby nie było tak pusto to dodam mu jeszcze jednego Murzyna do towarzystwa.
Saul Williams - List of Demands
i oddalę się spiesznym krokiem do fascynującej rzeczywistości tłuszczów i kwasów omega-3, co niestety wyglądają zupełnie inaczej niż w Było sobie życie.
Popularity: 1% [Wg wyświetleń]
Popularity: 28% [Wg wyświetleń]
(wpis z gatunku: tanie wzruszenia dla cyników)
Przyszedł pan Listonosz. Mocno ugięty pod 8 kilowym ciężarem paczki, zdrowo zniechęcony swoją robotą i marudny o wiele bardziej niż zwykle, w związku z czym przed odebraniem przesyłki, musiałem podpisać 3 razy więcej papierków niż zwykle.
Paczka pojawiła się na moim progu w wyniku nocnego, piątkowego posiedzenia przed kompem, kiedy to nieopatrznie ciesząc się z niespodziewanej kasy, jak zwykle zacząłem przeklikiwać allegro pod kątem słów kluczy: palahniuk, ford, noon, thompson, ballard. Tym sposobem trafiłem na pewnego użytkownika, którego aukcje momentalnie ujęły mnie cenowo i jakościowo: hell! Pierwsze wydanie Tokyo-Montana Express Brautigana za niecałe 30pln?! Noirowy omnibus pięciu klasycznych autorów – Woolrich, Caine, Anderson za trochę ponad dwie dychy?! No to poszło. Przeklikałem rzeczy oczywiste, robiąc zakupów za jakąś stówkę i znalazłem ofertę typu 10 książek za dwie dychy, z których to dziesięciu książek 9 należało do absolutnej klasyki kryminału, a dziesiątą już miałem, bo kiedyś […]
Popularity: 29% [Wg wyświetleń]
Wiem, że niby kalendarz mówi, że jeszcze trochę, ale nie wierzę w kalendarze i zegarki. Dziś jest koniec i tyle, od jutra jesień. Żona w szkole, w ogrodzie żółto, ciemno już o 20:00 i za chwilę -15C przez kolejnych 10 miesięcy. Eeeee…bleh. W związku z czym, dziś dla Państwa nastroje nostalgiczne.
The Life And Death of Ice Cream
oraz muzyka, co od lat nieodmiennie kojarzy mi się z tą właśnie porą roku, która teoretycznie ma dobry PR jako babie lato, jednak nie zmienia to faktu, że wyznacza początek ponurii.
Movietone - Blossom Filled Street/Porthcumo
Movietone - Hydra
Movietone - Hydra
Popularity: 1% [Wg wyświetleń]
Popularity: 30% [Wg wyświetleń]
Popularity: 10% [Wg wyświetleń]
Popularity: 28% [Wg wyświetleń]
Popularity: 5% [Wg wyświetleń]
Popularity: 33% [Wg wyświetleń]
czyli nic więcej powiedzieć się nie da, bo pani jest stricte jutubowym wynalazkiem i jeśli wierzyć imdb & guglom, to na razie niczego więcej nie nakręciła. I mimo, że obrazek jest ckliwy, sentymentalny, romantyczny i mentalnie rurzowy, to i tak mi się niesamowicie podoba, głównie ze względu na to, że w ciągu 10 minut pokazuje, jak nudna, męcząca i monotonna jest praca animatora (komiksiarza chyba zresztą też). Ładne przenikanie się animacji z normalnym filmem, dobry pomysł poprowadzony konsekwentnie do końca i romantyczna fabułka, żeby nie było czepiania się, że film bez treści. A na deser bardzo fajna miniaturowa rólka głównego bohatera, który w sumie gra tylko uśmiechami. Miła rzecz.
L’isle
Popularity: 76% [Wg wyświetleń]
Popularity: 27% [Wg wyświetleń]