Naprawdę niewielu jest pisarzy, których nie znoszę aż tak bardzo, chyba tylko Hemingway’a darzę większą niechęcią. Nigdy nie potrafiłem zrozumieć, dlaczego facet odpowiedzialny za najlepsze opowiadania, jakie powstawały w drugiej połówce XX wieku, zabiera się za pisanie powieści i za każdym razem (ze szlachetnym wyjątkiem Concrete Island i The Atrocity Exhibition) wytwarza jakiegoś przymulonego, pretensjonalnego gniota. A ja za każdym razem daję się nabrać, wierząc, że znajdę w nich te same mistrzostwo, co w krótkich tekstach.
Yup, Królestwo nadchodzi, okazało się być kolejną porażką. Totalitarny supermarketyzm i problemy na linii rodzice-dzieci, zdecydowanie przerosły pana J.G., rozmywając się w niekończących się dygresjach i marudzeniu o tym, jak to świat spsiał. To już wolę sobie kolejny raz Days Lovegrove’a przeczytać.
Ale za to znalazłem bardzo fajny fake dokument o Ballardzie zrobiony przez pewnego nawiedzonego Francuza i mocno polecam oglądanie. Tu jest taki Ballard jakiego uwielbiam - profetyczny, zgryźliwy, maniacki i genialny.
J.G. Ballard The oracle […]
Popularity: 4% [Wg wyświetleń]


Przepraszamy. Komentarze są dla tego postu wyłączone...