Już niegdyś miałem ochotę na “zmiany w życiu”, a konkretniej - zobaczenie, jak to się żyje z tym pingwinem. No to sobie spróbowałem, a jako distro wybrałem Ubuntu 5.04 (później 5.10). Ale po wielu nieprzyjemnych przygodach, tak z samym systemem jak i choćby problemami z MBR, zrezygnowałem na czas dłuższy. A teraz powróciłem…
Oczywiście, numerki poszły w górę, ja też wiedząc czego się spodziewać byłem przygotowany na więcej wyrzeczeń i miałem odpowiedni zapas samozaparcia. Jako że uważałem też już, że GNOME fee, spróbowałem tym razem Kubuntu (Ubuntu, tylko z systemem graficznym KDE). W wersji 7.04, szybko aktualizowanej też na 7.10 (no proszę, żeby zainstalować system i od razu mieć okazję go aktualizować… :D).
I jest super. Walka z piep… cholernym łączem Neostrady nie sprawiła tym razem żadnego problemu, dzięki cudnej aplikacji UbuDSL, w pełni automatyzującej ten proces. Z większością programów, jakie są do życia potrzebne (a także z wieloma takimi, które […]
Popularity: 2% [Wg wyświetleń]

