Wcale nie wiem, za co lubię Willa Selfa. Nie pisze o niczym ważnym, jest przerażająco smutny, jak każdy ex-heroinista, który wie, że już nigdy nie będzie tak fajnie, a jego proza bywa mocno poosh i często jest oparta na max ryzykownych pomysłach, których nie sposób obronić. I może właśnie tu tkwi kluczyk - Will Self, to człowiek, który potrafi napisać nowelę o kobiecie z fiutem i nie wyjść przy tym na szukającego skandalu idiotę. Co lepsze - idąc za ciosem, zestawią ją z nowelą o facecie z pochwą i w ogólnym rozrachunku wychodzi mu jedna z lepszych opowieści o genderowych zamiąchach świata współczesnego. Nie opowiada się po żadnej stronie, pisze z pozycji shit happens - co jakby jest kolejnym wyróżnikiem jego pisarstwa - niezależnie od tego, czy opisuje świat w którym małpy uzyskały ewolucyjne przewagi nad ludźmi, czy dzisiejsza Anglię z perspektywy martwej kobiety szukającej miłości. Tym zresztą chyba najbardziej […]
Popularity: 18% [Wg wyświetleń]


Przepraszamy. Komentarze są dla tego postu wyłączone...