Tak, jestem jednym z tych zaskakująco wielu obecnych w Warszawie osobników, na których to krzyczą różne mochery, że po-chodnikach-nie-wolno-jeździć. (Być może nie wolno - ale jasna pieprzona cholera, ścieżek jest strasznie mało, a jazda po ulicach to coś, co mógłbym polecić raczej tylko samobójcom. Poza tym, drogie panie, nawet policja się chyba ze mną zgadza, bo nie widziałem, by ci opluwani panowie kiedykolwiek spisali kogoś za jazdę po chodnikach). Jazda na rowerze to coś, co daje mi sporawą radość i pomimo w zasadzie całkowitej anty-sportowości we mnie obecnej, nie mógłbym z tego zrezygnować. Zwłaszcza, że szczęśliwie jeździć, nawet całkiem sporo, potrafię.
Miałem dylemat ostatnio - gdzie jednak po tej Warszawie można jeździć? Bo ulice, nawet zamykany-ruchem Nowy Świat, są szczerze powiedziawszy na dłuższą metę kompletnie nieatrakcyjne. Parki, to z kolei zabawa na pięć minut, więc ciężko się “wyjeździć”. Więc, gdzie?
Proste - poza Wawę. A konkretniej ruszyłem w okolice Powsina/Konstancina, co pomimo […]
Popularity: 3% [Wg wyświetleń]


Przepraszamy. Komentarze są dla tego postu wyłączone...