Kiedyś to był obowiązek na podjarę Jarmushem. Znaczy wiecie rozumiecie, Nieustające Wakacje i ten tam, Inaczej niż w raju, wielkie filmy na kolana, chociaż generalnie ziewanie i ekhm, no o co chodzi.
Nie to, że gościa nie lubię, bo Ghost Doga se nieraz zarzucę i Truposza też, z nudów bardziej, ale jakoś tak mocno to mnie do siebie nie przekonał.
Ale ołtarzyk ma i tak. Z jednego powodu. Lounge Lizards. Bo u niego ich znalazłem. Zobaczenie Johna Lurie tym filmie
zdecydowanie zrobiło mi krzywdę głowę, musiałem wiedzieć, kto to, więc zacząłem szukać. I zaraz się okazało, że to szef ekipy, która gra w tym filmie:
choć, oczywiście w obrazku - Tom Waits. Ale potem trafiłem na płyty - debiut i Queen of All Ears. I oszalałem, najpierw tak lekko, a potem całkiem. Bo jednak muzyka złożona z tysiąca dźwięków na godzinę, robi poważną krzywdę i każe zastanawiać się nad sobą.
Voice of Chunk
Jaszczury z tego […]
Popularity: 3% [Wg wyświetleń]


Przepraszamy. Komentarze są dla tego postu wyłączone...