za to najlepsza:)
Tim Hope to doskonały dowód na to, że jak się ma talent i odrobinę samozaparcia, to arcydzieło animacji da się stworzyć nawet we własnej sypialni, korzystając z starego komputera i topornych technologi. Jego Wolfman, prócz tego, że zgarnął wszystkie istotne nagrody jakie w świecie animacji są do zgarnięcia, stał się także sztandarowym manifestem twórców okreslających się jako ‘bedroom animators’ - samouków, pozbawionych dostępu do wielkich studiów i agencji produkujących animowane szorty.
Od tego też zaczniemy. Z góry zaznaczam, że mimo 6 minutowej długości, Wolfman jest nieogarnialny za pierwszym podejściem - warto zobaczyć go kilka razy i dopiero potem próbować rozgryzać, bo w tych 6 minutach kryje się więcej treści i sztuczek technicznych, niż we wszystkcih 3 częściach Shreka razem.
The Wolfman
Ten filmik osiem lat temu zmiażdżył jurorów wszystkich festiwali animacji i, mimo olbrzymiego postepu technicznego, jaki od tego czasu nastapił miażdży do dziś. Dla Hope’a oczywiście stał się pierwszym krokiem […]
Popularity: 1% [Wg wyświetleń]

